Okres przygotowawczy to moment, w którym buduje się fundament formy na wiele miesięcy. Jako dietetyk piłkarzy z 16-letnim stażem, wykładowca akademicki AWF w Warszawie i autor pięciu książek o żywieniu sportowców, widzę to każdego roku w praktyce. Zawodnicy trenują więcej, intensywniej i częściej niż w sezonie ligowym, a jednocześnie bardzo często jedzą „na wyczucie”. To prosta droga do przemęczenia, spadku formy i kontuzji.
Dieta w tym okresie nie ma być modna ani „fit”. Ma być funkcjonalna. Ma dostarczać energii do treningu, wspierać regenerację i przygotować organizm do sezonu. I dokładnie tak do niej podchodzą najlepsze kluby w Europie.
W piłce nożnej okres przygotowawczy oznacza:
1-2 jednostki treningowe dziennie
dużą objętość biegania i sprintów
trening siłowy i prewencję urazów
mecze kontrolne
częste zgrupowania i wyjazdy
UEFA i FIFA jasno podkreślają w swoich raportach, że najczęstszym problemem zawodników w tym czasie jest niedojadanie energii oraz zbyt niska podaż węglowodanów. To prowadzi do obniżenia jakości treningu, problemów z regeneracją i spadku koncentracji.
Z własnego doświadczenia, także biegacza półmaratońskiego, wiem jedno: jeśli organizm nie dostanie paliwa, to prędzej czy później „odetnie prąd”.
W okresie przygotowawczym zapotrzebowanie energetyczne wyraźnie rośnie. Dane UEFA Expert Group oraz publikacje z Journal of the International Society of Sports Nutrition wskazują jednoznacznie, że piłkarze często jedzą za mało.
| Typ dnia | kcal / kg masy ciała | Zawodnik 75 kg |
|---|---|---|
| Regeneracja | 30–35 kcal | 2250–2600 kcal |
| 1 trening | 40–45 kcal | 3000–3400 kcal |
| 2 treningi / sparing | 45–55 kcal | 3400–4100+ kcal |
Regularne niedojadanie nawet 300–400 kcal dziennie w okresie przygotowawczym oznacza realny deficyt energii i gorszą adaptację treningową.
W Premier League i La Liga stosuje się zasadę „fuel for the work required”, czyli dopasowanie ilości węglowodanów do intensywności dnia.
Węglowodany to główne paliwo dla mięśni w czasie wysiłku o wysokiej intensywności, jak biegi interwałowe, sprinty, zmiany kierunku. To właśnie glikogen mięśniowy, powstały z węglowodanów, decyduje o tym, czy zawodnik będzie w stanie utrzymać wysoką intensywność przez całą jednostkę treningową lub mecz. Bez odpowiedniej ilości węgli – forma sportowa siada, koncentracja spada, a regeneracja się wydłuża. Węglowodany są także ważne dla układu nerwowego, który odpowiada za koordynację i decyzyjność na boisku.
5–7 g/kg m.c. w dni standardowe
7–10 g/kg m.c. w dni bardzo intensywne i meczowe
Dla piłkarza ważącego 75 kg oznacza to nawet 500–700 g węglowodanów dziennie. To nie jest przesada – to warunek utrzymania jakości treningu.
Pamiętaj, że Białko odpowiada za odbudowę włókien mięśniowych, które ulegają mikrourazom podczas każdego intensywnego treningu. Jest niezbędne do budowy nowych tkanek, wzrostu siły i poprawy składu ciała – szczególnie w okresie, kiedy łączymy trening siłowy i wytrzymałościowy. Co ważne, dostarczenie białka po wysiłku znacząco przyspiesza regenerację, zmniejsza stan zapalny i redukuje ryzyko kontuzji. W praktyce – zawodnik, który regularnie spożywa dobre źródła białka, rzadziej odczuwa zakwasy i szybciej wraca do pełnej sprawności.
Rekomendacje FIFA i FA:
1,6–2,2 g białka / kg masy ciała
Najlepiej rozłożyć je na 4–5 porcji w ciągu dnia. Szczególnie ważna jest porcja potreningowa – 20–30 g białka w ciągu 30 minut po wysiłku.
Tłuszcze często są niedoceniane, a to one pełnią szereg kluczowych funkcji w organizmie sportowca. Są nośnikiem witamin (A, D, E, K), wspierają gospodarkę hormonalną, wpływają na stabilność poziomu energii w ciągu dnia. Co ważne, tłuszcze nienasycone – jak omega-3 – działają przeciwzapalnie i wspierają regenerację. Ich obecność w diecie zmniejsza ryzyko przeciążeniowych urazów i wspiera odporność, co w okresie przygotowawczym – przy dużym stresie fizycznym – ma ogromne znaczenie.
1–1,5 g/kg m.c.
Preferowane źródła: oliwa z oliwek, orzechy, awokado, tłuste ryby
W topowych klubach unika się tłuszczów trans i ciężkostrawnych sosów, zwłaszcza w okresie dużych obciążeń.
Regeneracja to nie luksus, tylko obowiązek. UEFA podkreśla, że okno regeneracyjne 0-30 minut po wysiłku ma ogromne znaczenie.
Model regeneracyjny stosowany w Premier League:
20–30 g białka
50–70 g węglowodanów
płyny + elektrolity
Ja w praktyce bardzo często serwuję zawodnikom koktajle regeneracyjne, bo są szybkie, lekkostrawne i skuteczne.
| Posiłek | Przykład |
|---|---|
| Śniadanie | Owsianka, banan, masło orzechowe, jogurt |
| II śniadanie | Koktajl mleko + białko + płatki |
| Obiad | Makaron, kurczak, oliwa, warzywa |
| Przed treningiem | Baton + banan |
| Po treningu | Shake regeneracyjny |
| Kolacja | Omlet, pieczywo, warzywa |
| Przed snem | Serek wiejski + orzechy |
Najczęściej stosowane suplementy w Premier League i La Liga:
kreatyna 3–5 g dziennie
beta-alanina 3–6 g dziennie
kofeina 3–6 mg/kg przed meczem
witamina D3 (szczególnie zimą)
omega-3
Podkreślam zawsze jedno: suplementacja ma sens tylko wtedy, gdy dieta i regeneracja są poukładane.
Zawsze ustalam menu indywidualnie z kucharzem danego hotelu, ponieważ zmiennych jest bardzo wiele, zwłaszcza w zależności od kraju, jednak niżej podaję kilka ogólnych rekomendacji. Ważne jest jest dla mnie to, czy ma to być dieta piłkarza w dniu meczowym, tzn. czy jest sparing, czy też nie.
Polecam:
ryż, makaron, ziemniaki
grillowane mięso i ryby
warzywa gotowane
owoce jako dodatek, nie baza
Unikać:
smażonych serów
ciężkich sosów
słodkich deserów po treningu
Latem kluczowe jest:
nawodnienie i elektrolity
lekkostrawne kolacje
regularne posiłki mimo upału
Wielu zawodników wciąż trzyma się zasady „mniej znaczy lepiej” – szczególnie gdy wracają po przerwie z kilkoma kilogramami więcej. Niestety, restrykcyjne podejście do jedzenia przy dwóch treningach dziennie kończy się bardzo szybko: spadkiem siły, brakiem mocy na boisku i przeciążeniami. Trening bez odpowiedniej ilości energii to prosta droga do przetrenowania, szczególnie jest to ważne dla młodego piłkarza.
To jeden z najczęstszych mitów, z którym spotykam się w szatniach. Zawodnik ogranicza makaron, ryż czy owoce, bo chce „zrzucić brzuch”. Tyle że bez węgli nie ma glikogenu, bez glikogenu nie ma sprintów, bez sprintów nie ma formy. Topowe kluby jak Manchester City czy FC Barcelona bazują na węglowodanach – i nie bez powodu.
Po intensywnym treningu organizm dosłownie „krzyczy” o składniki regeneracyjne. Jeśli zawodnik kończy jednostkę i czeka z posiłkiem 2–3 godziny, traci najlepsze „okno anaboliczne”. W efekcie dłużej się regeneruje, wolniej buduje mięśnie, a ryzyko kontuzji rośnie z każdą taką sytuacją.
Zawodnicy często biorą wszystko, co modne – kreatyna, BCAA, boostery, żelki z kofeiną – bez zrozumienia celu i dawkowania. Tymczasem suplementacja powinna być konkretna, indywidualna i logiczna. Kreatyna? Super – ale codziennie, nie tylko „przed meczem”. Beta-alanina? Tak – ale przez 4–6 tygodni, a nie okazjonalnie. Bez planu, efekty są mizerne.
W okresie letnim, zwłaszcza w Polsce, piłkarze bardzo szybko się odwadniają. W Turcji zimą – nie odczuwają pragnienia, więc nie piją wystarczająco. A wystarczy utrata 2% masy ciała przez pot, by wydolność spadła nawet o 10–15%. To dlatego w Bundeslidze zawodnicy ważą się przed i po treningu, by dokładnie kontrolować nawodnienie.
Przy dwóch jednostkach treningowych i intensywnych obciążeniach sen staje się kluczowym elementem regeneracji. A wielu piłkarzy po wieczornym treningu przegląda telefon do 2:00 w nocy. Zmniejsza się poziom melatoniny, regeneracja spada, a ciało nie ma czasu na odbudowę. Zawodnik „zawiesza się” po tygodniu takiego trybu.
Tak, ale tylko przy zachowaniu odpowiedniej podaży energii i węglowodanów.
Tak, nawet małą porcję węglowodanów.
Tak, potwierdzona przez setki badań, choć zacznij ją stosować po 15-16 roku życia, nie wcześniej
Tak – głównie pod kątem nawodnienia i witaminy D.
Nie. Są tylko dodatkiem.
Tak, szczególnie po treningu lub meczu.
Tak, ale strategicznie, czyli wtedy, gdy potrzebuje dawki kofeiny
Zawsze.
Dieta w okresie przygotowawczym to inwestycja w cały sezon. Z mojego doświadczenia wynika jasno: zawodnicy, którzy jedzą odpowiednio, szybciej się regenerują, lepiej trenują i rzadziej łapią kontuzje. Dokładnie tak pracują najlepsze kluby w Europie – i dokładnie tak warto pracować także w Polsce.
Jeśli potrzebujesz pomocy fachowca, napisz do mnie Dr Krzysztof Mizera, dietetyk online, autor 5 książek, wykładowca akademicki- https://dietetyk-sportowy.com.pl/sportowy-dietetyk-online
Więcej merytorycznych, opartych na badaniach naukowych oraz case study artykułów znajdziesz na moim Blogu dietetycznym - Akademia Dietetyki sportowej
Dr Krzysztof Mizera
Dietetyk sportowy Warszawa